Pogrzeb Druha Prezydenta
Historia nauczycielką życia. Tak mówią. Każdy z nas słyszał te słowa, lecz czy pamiętał, by wykorzystać pomoc tej „nauczycielki”? Czasem może być już za późno pobierać lekcje od innych. A przecież warto słuchać opowiadań – tych starych, rodzinnych - i być otwartym także na większą historię, która zmienia bieg dziejów, pokoleń i świata oblicze… Cóż, prawdę mówiąc ja się jeszcze muszę wiele uczyć. Do Warszawy pojechałem uczyć się na historii życia od śp. Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Nie tyle przez Jego słowa, lecz przez jego życie i świadków – tych obecnych na pogrzebie, w Belwederze i w Warszewskiej katedrze.
Najpierw złożyliśmy z księdzem rektorem hołd Prezydentowi w Belwederze. Szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam jak to się odbyło. Korytarz długi, kwiaty, harcerze… został mi jeden szczegół przed oczami – rogatywka na trumnie leżąca. Rodzina przywiozła ją z Anglii, by druh Ryszard i po śmierci w mundur był odziany i tak podążył na spotkanie ze swymi Szarymi Szeregami.
Przywiązanie do wartości, które wyraża przysięga harcerska: Mam szczerą wolę całym życiem służyć Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu. Słowa, którym dochował wierności aż po śmierć. Nie tylko tu w Polsce, ale i na Kołymie, pod Monte Cassino, w Anglii będąc na uchodźctwie, gdy marzył o Ojczyźnie wolnej … Z tymi myślami żegnałem trumnę w Belwederze. Ku katedrze czas ruszać.
Aby tam dotrzeć to nie była sprawa prosta – drogi blokuje policja, a i proboszcz nas straszy, że miejsca w kościele nie będzie…tylko księża biskupi będą celebrować, oświadcza. Trzeba czekać. Może ksiądz Kardynał Stefan Wyszyński, poradzi tym różnym przeszkodom? Wszak nie darmo spoczywa w katedrze warszawskiej. Czas westchnąć chwilę do niego. I czekać dalej…. Wysłuchał! Widać, że jest już blisko z Prezydentem… Ksiądz Rektor przy ołtarzu, ja z harcerzami stoję pośrodku kościoła, wśród BOR-u, BBN-u i kancelarii premiera. Już wprowadzają trumnę Pana Prezydenta. Mało wojskowych, za to policja, bliscy, gromada harcerzy. Młodzież go żegna jak Ojca rodziny. Warszawa wprowadza do panteonu wielkich Polaków, Wielkiego Syna Ojczyzny – pisał Krzyżanowski. Tak odchodzą wielcy Polacy! W tym wprowadzeniu nie ważne były słowa. Bez przemówień, powitań, dyplomacji i zbędnej czci gości. Oto wchodzi do katedry człowiek, którego kochali. Przypomniał mi się wiersz:
Prezydent szedł Galerią, wszyscy z miejsc powstali…
A potem grzmot oklasków – radość znakomita,
Bo razem w majestacie szła Rzeczpospolita
Najjaśniejsza i Święta, i wiernie kochana;
Dla Niej nie straszne rany, ani krew przelana,
Dla Niej… A On pomyślał, dobrze, że tu jestem,
Że pozdrowię Ich Wszystkich słowem, ciepłym gestem
, Powiem, że na tę chwilę czekałem tak długo…
Prezydent na Uchodźstwie… Najjaśniejszej sługą
Byłem wiernym… Jej zawsze… W sercu Ją chowałem
Niosąc przez noc czerwoną, aż się doczekałem,
Że już wolną, wolnością przywrócona światu,
Że staje pośród swoich w blasku Majestatu.
Tak mówił, a na Sali cisza wielka stała
I duch szedł przez Galerię… historia się działa…
Tak odchodził na spotkanie z Bogiem, ostatni prezydent RP na uchodźstwie – Ryszard Kaczorowski. Można przytoczyć wiele słów, które padły w katedrze. Homilia księdza Prymasa, przemówienie Marszałka… Najtrafniejsze jednak były słowa zmarłego. Dzień przed swoją śmiercią, pan Prezydent udał się do Świątyni Opatrzności Bożej, na grób przyjaciela, śp. księdza Prałata Peszkowskiego, który tam spoczywa. CZUWAJ! Tak brzmiały ostatnie słowa. Mówił: Trzeba sobie zasłużyć by być tu pochowanym. Panie prezydencie, zasłużyłeś na to miejsce wielorako i wielokrotnie. - mówił ks. abp Nycz - i spocząłeś w miejscu, które dzień wcześniej oglądałeś. Spoczął kolejny strażnik Katynia. … niech ktoś mi teraz powie, że Bóg nie mówi przez znaki.
niknie w grobowcach kawałek Ojczyzny
chciałbyś mówić lecz małe są słowa
gdy na fladze z orłem pozostają blizny
I odejdzie ta Polska jeśli zapomnimy
tych co służbę nieśli w swych sercach
by walczyć dla dobra polskiej rodziny
dla Boga, honoru – o dzielnych harcerzach,
Jeszcze Polska nie zginęła
póki my żyjemy!
póki trwa w historii dziejach głos pamięci i odwaga
póki nowe pokolenia
wierne swoim ideałom
nie zapomną wciąż przysięgać
służby Bogu i Polakom
Andrzej Nackowski
Przed pomnikiem Piłsudskiego koło Belwederu
Nasz cichy pomocnik...
Prezydenta żegnały tłumy harcerzy
foto: kl. Andrzej Nackowski